Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
WAŻNE
Reklama

Tragedia w Jedliczu. 3-letni Mieciu nie żyje, ale jego serce ma uratować inne dziecko. Poruszająca decyzja rodziców

Ta tragedia wstrząsnęła całą Polską. Trzyletni Mieciu, który został potrącony przez karetkę podczas pokazów ratownictwa medycznego w przedszkolu w Jedliczu na Podkarpaciu, zmarł po kilku dniach dramatycznej walki o życie. Kiedy wydawało się, że tej historii nie może towarzyszyć już nic poza ogromnym bólem i rozpaczą, rodzice chłopca podjęli niezwykłą decyzję. Zdecydowali o przekazaniu narządów swojego synka do przeszczepów. Jego serce ma dać szansę na życie innemu dziecku, a pozostałe narządy mogą pomóc kolejnym małym pacjentom. Słowa, którymi rodzice pożegnali syna, poruszają do łez.

Do dramatycznego wypadku doszło w poniedziałek, 19 października 2026 roku, około godziny 11:00, na terenie Przedszkola Samorządowego w Jedliczu w powiecie krośnieńskim. Tego dnia dzieci uczestniczyły w zajęciach edukacyjnych poświęconych udzielaniu pierwszej pomocy i pracy ratowników medycznych. Pokazy przygotowali wykładowcy oraz studenci kierunku ratownictwa medycznego Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Krośnie. Miało być ciekawie, bezpiecznie i edukacyjnie. Dzieci miały poznać wyposażenie ambulansu oraz dowiedzieć się, jak wygląda praca osób, które każdego dnia ratują ludzkie życie. Nikt nie przypuszczał, że właśnie podczas takich zajęć rozegra się niewyobrażalny dramat. W trakcie manewrowania ambulansem dydaktycznym doszło do potrącenia trzyletniego chłopca. Dziecko doznało bardzo ciężkich obrażeń głowy i straciło przytomność. Rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie. Na miejsce wezwano służby ratunkowe, zadysponowano również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, jednak niekorzystne warunki atmosferyczne uniemożliwiły jego start. Chłopca w stanie krytycznym przewieziono karetką do szpitala w Rzeszowie.

Przez kolejne dni lekarze walczyli o życie trzylatka. Rodzina i bliscy żyli nadzieją, że mimo tak poważnych obrażeń uda się uratować dziecko. Niestety, w piątek, 23 października, nadeszła najgorsza z możliwych wiadomości. Mieciu zmarł w szpitalu. Informację o śmierci chłopca potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Krośnie. Tragedia, do której doszło w miejscu przeznaczonym do zabawy, edukacji i opieki nad najmłodszymi, wywołała ogromne poruszenie. Jednak już następnego dnia rodzice trzylatka przekazali wiadomość, która nadała tej dramatycznej historii kolejny, niezwykle poruszający wymiar.

Rodzice Miecia, Anna i Aleksander, zdecydowali, że narządy ich zmarłego syna zostaną przekazane do transplantacji. Dzięki temu inne dzieci, zmagające się z ciężkimi chorobami i oczekujące na przeszczep, mogą otrzymać szansę na dalsze życie. W sobotę, 24 października, rodzice zamieścili w mediach społecznościowych przejmujące pożegnanie synka. Napisali, że są z niego dumni i że ich ukochany chłopiec stał się bohaterem, który może uratować kilka istnień. Szczególne emocje wywołały słowa: „Jego serduszko będzie biło w innym ciele”. Rodzina poinformowała również, że przekazanie narządów zaplanowano na sobotę, na godzinę 16:00. To decyzja podjęta w chwili niewyobrażalnego cierpienia. Zamiast myśleć wyłącznie o własnej stracie, rodzice postanowili dać nadzieję innym rodzinom, które być może również każdego dnia drżą o życie swoich dzieci.

Jak ujawniło Polskie Radio Rzeszów, oboje rodzice Miecia pracują w zawodach medycznych. Doskonale zdają sobie sprawę, jak istotne znaczenie ma transplantologia i jak wielką szansą dla ciężko chorych pacjentów może być przeszczep narządu. Matka chłopca podkreśliła w wiadomości przekazanej rozgłośni, że rodzina nie chce rozgłosu ani zainteresowania mediów dla samego zainteresowania. „Nie szukamy rozgłosu, ale chcemy tylko, aby nasz najukochańszy Syn nadal istniał w życiu innych ludzi” – przekazała pani Anna. Rodzice wyrazili zgodę na publiczne opowiedzenie tej historii. Ich decyzja pokazuje, że nawet po najbardziej bolesnej stracie można podarować komuś nadzieję. Na razie nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia zakończenia poszczególnych przeszczepów ani informacji o stanie ich potencjalnych biorców.

Tymczasem prokuratura nadal wyjaśnia okoliczności tragedii, do której doszło w Jedliczu. Bezpośrednio po wypadku zatrzymano kierowcę ambulansu oraz dwie wychowawczynie sprawujące opiekę nad dziećmi. Wszystkie trzy osoby były trzeźwe. Po przesłuchaniach zostały zwolnione do domów, a według informacji przekazanych przez śledczych do 24 października nikomu nie przedstawiono zarzutów. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Krośnie. Śledczy ustalają dokładny przebieg wydarzeń, analizują zgromadzony materiał dowodowy i przesłuchują świadków. Wyjaśnienia wymaga przede wszystkim to, w jakich okolicznościach trzyletnie dziecko znalazło się na torze jazdy pojazdu oraz czy podczas organizacji pokazów i sprawowania opieki nad przedszkolakami zachowano wymagane zasady bezpieczeństwa. Ustalenie odpowiedzialności będzie zależało od wyników śledztwa i opinii biegłych. Po wypadku władze Jedlicza zapewniły dodatkową pomoc psychologiczną w przedszkolu, apelując jednocześnie o powstrzymanie się od pochopnych ocen.

Historia Miecia pozostanie jedną z najbardziej przejmujących tragedii ostatnich dni. Trzylatek miał przed sobą całe życie. Miały być kolejne urodziny, zabawy, przedszkolni koledzy, szkolne przygody i tysiące chwil spędzonych z najbliższymi. Wszystko przerwał tragiczny wypadek. Dziś jego rodzice, pogrążeni w żałobie, próbują nadać sens temu, czego nie sposób zrozumieć. Dzięki ich decyzji serce małego Miecia może jeszcze bić, dając szansę na przyszłość innemu dziecku. Chłopca nie udało się uratować, ale jego dar może ocalić inne życia.


 


Podziel się
Oceń

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na FACEBOOKU!

Reklama
Reklama
„D-Day. Normandia ’44”. Wyjątkowa wystawa fotograficzna w Mielcu „D-Day. Normandia ’44”. Wyjątkowa wystawa fotograficzna w Mielcu 75 archiwalnych fotografii dokumentujących jedno z najważniejszych wydarzeń II wojny światowej będzie można zobaczyć w Muzeum Historii Fotografii „Jadernówka” w Mielcu. W piątek, 9 października, otwarta zostanie wystawa „D-Day. Normandia ’44”.Ekspozycja poświęcona jest alianckiej inwazji w Normandii, rozpoczętej w czerwcu 1944 roku. Operacja doprowadziła do utworzenia drugiego frontu w Europie Zachodniej i stała się jednym z kluczowych etapów prowadzących do pokonania III Rzeszy.Na wystawie zaprezentowanych zostanie 75 archiwalnych fotografii, udostępnionych mieleckiemu muzeum przez Polską Agencję Fotografów FORUM w Warszawie.Zdjęcia pokazują najważniejsze elementy operacji w Normandii: lądowanie alianckich żołnierzy na plażach, niemieckie umocnienia i uzbrojenie, walki o kolejne miejscowości oraz pierwsze spotkania żołnierzy z ludnością cywilną.Fotografie uzupełnią mapy oraz plansze opisowe, dzięki którym zwiedzający będą mogli poznać szerszy kontekst wydarzeń z lata 1944 roku.– Serdecznie zapraszam w imieniu organizatorów – zachęca Janusz Halisz, kustosz Muzeum Historii Fotografii „Jadernówka”.Otwarcie 9 październikaWernisaż wystawy „D-Day. Normandia ’44” odbędzie się w piątek, 9 października 2026 roku o godz. 18.00 w Muzeum Historii Fotografii „Jadernówka” przy ul. Jadernych 19 w Mielcu.Ekspozycję będzie można oglądać do 19 grudnia 2026 roku.Muzeum Historii Fotografii „Jadernówka” w Mielcuul. Jadernych 19, 39-300 Mielec Data rozpoczęcia wydarzenia: 09.10.2026
Reklama
Reklama

Temperatura: 6°C Miasto: Mielec

Ciśnienie: 1019 hPa
Wiatr: 4 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

WIADOMOŚĆ Z MIELEC.TV

Reklama
Reklama
test