To jest rekonstrukcja średniowiecznej XIII-wiecznej warowni, budowanej jako taka strażnica szlaku handlowego Dunajcem, w średniowieczu nie było oczywiście zapory, jezior, przebiegał tędy szlak handlowy łączący Węgry z północą. Nad Dunajcem był szereg zamków, które miały pełnić funkcję strażnic tych szlaków. Nasz zamek zwłaszcza w XV wieku po wybudowaniu wieży stał się zamkiem zbójeckim — wyjaśnia Wanda Widmańska, przewodnik po Zamku Tropsztyn.
Stąd dokonywano napadów na kupców węgierskich, w efekcie Tropsztyn najechały sąsiednie zamki i zniszczyły go. Później przechodził z rąk do rąk i popadał w ruinę. Pod koniec XX wieku twierdzę odbudowano.
Poniżej czerwonej linii na murach widać tylko oryginalne fragmenty, cała reszta jest rekonstrukcją. Zamek jest o tyle ciekawym miejscem, że ukryty w ruinach tego zamku na przełomie XVIII i XIX wieku został Skarb Inków – uciekinierów z Peru po nieudanym powstaniu Indian przeciwko Hiszpanii i postacią, która uwiarygodniła istnienie tutaj czy obecność Inków jest postać Andrzeja Benesza, wicemarszałka Sejmu z lat 70. XX. Był wicemarszałkiem Sejmu, przewodniczącym Stronnictwa Demokratycznego, postać znana, z pierwszych stron gazet. On wiedział, że jest potomkiem inkaskim z przekazów rodzinnych, że jego przodek był oddany do adopcji na Morawy i przyjął nazwisko Benesz. Andrzej Benesz cały czas starał się odnaleźć skarb, który wiedział, że towarzyszył uciekinierom i zlokalizował go ostatecznie w ruinach tego zamku — tłumaczy Wanda Widmańska.
Zamek Tropsztyn tym samym stał się światkiem wielokulturowej historii. Mijając bramę główną, można przenieść się nie tylko do polskiej średniowiecznej twierdzy, ale miejsca związanego z Inkami. W rycerskiej warowni znajdują się przedmioty z niemal całego świata.
Bardzo serdecznie zapraszam turystów. Od wejścia gra muzyka peruwiańska, na górze jest kawiarenka, są skarby ziemi – wystawa i możliwość zakupu minerałów. Jest kawa, lody i oczywiście peruwiańskie oryginalne pamiątki. Głównym tematem są tu Inkowie, ale jest tu też cały szereg legend, że zawsze się tu jacyś rozbójnicy się ukrywali i napadali na kupców, jest też taka opowieść, że kupcy węgierscy załadowali zatrute wino na barki i tutejsi napadli na nich i marnie skończyli — dodaje przewodnik po Zamku Tropsztyn.
Zwiedzając Zamek Tropsztyn można zajrzeć do wielu pomieszczeń i sal, przyjrzeć się m.in. narzędziom tortur, czy rycerskim zbrojom, odwiedzić lochy czy cieszyć oczy przepiękną panoramą z zamkowej wieży. Po drodze można pogłaskać jamnika, który przynosi szczęście, stanąć w miejscu pozytywnego promieniowania energetycznego – które jak mówią turyści, naprawdę da się odczuć. Z myślą o najmłodszych przygotowano tutaj sale zabaw, a nieco starsi na pewno zainteresują się pamiątkami z całego świata. Dla zwiedzających dostępny jest też film "Klątwa Skarbu Inków".
Zamek czynny jest codziennie od poniedziałku do niedzieli od godz. 9:30 do 17, a w weekendy do 18. Grupy zorganizowane i wycieczki proszone są o wcześniejszy kontakt telefoniczny. Na zwiedzanie obiektu warto zarezerwować sobie około dwóch godzin.