Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

16-latek ukąszony przez żmiję lewantyńską. Surowicę trzeba było sprowadzić z Niemiec

16-letni mieszkaniec Nowego Targu trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie po ukąszeniu przez silnie jadowitą żmiję lewantyńską. Chłopiec przebywa na oddziale intensywnej terapii. Policja wyjaśnia, jak niebezpieczne gady znalazły się w prywatnym domu i czy były przetrzymywane legalnie.
16-latek ukąszony przez żmiję lewantyńską. Surowicę trzeba było sprowadzić z Niemiec

Autor: zdjęcie ilustracyjne

Do zdarzenia doszło w Nowym Targu w Małopolsce. Według relacji medialnych nastolatek został ukąszony przez żmiję lewantyńską — gatunek, który naturalnie nie występuje w Polsce i jest zaliczany do wyjątkowo niebezpiecznych węży jadowitych. Część źródeł podaje, że do ukąszenia doszło w piątek, inne wskazują na noc z czwartku na piątek.

Stan 16-latka określany jest jako bardzo poważny. Chłopiec został przewieziony do Krakowa, gdzie trafił na oddział intensywnej terapii. Jak przekazywała rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, jego stan zagraża życiu.

Problemem okazał się brak dostępnej w Polsce surowicy przeciwko jadowi żmii lewantyńskiej. Preparat potrzebny do leczenia trzeba było sprowadzić z Niemiec, według części doniesień z Monachium. Po dostarczeniu do szpitala surowica została podana nastolatkowi.

Z ustaleń TVN24 wynika, że chłopiec miał zostać ukąszony podczas podawania wężowi wody. W domu 16-latka znaleziono dwie żmije lewantyńskie oraz inne węże. Policja podkreśla, że gady zostały zabezpieczone i nie ma zagrożenia dla mieszkańców.

Śledczy sprawdzają, w jaki sposób nastolatek wszedł w posiadanie egzotycznych zwierząt, czy miał wymagane zezwolenia i czy hodowla została zgłoszona odpowiednim instytucjom. Funkcjonariusze biorą pod uwagę także możliwość nielegalnego obrotu niebezpiecznymi gadami.

Żmija lewantyńska występuje m.in. na Cyprze, w Turcji, na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce. Jej jad może prowadzić do ciężkich powikłań, w tym zaburzeń krzepnięcia krwi, uszkodzenia tkanek, martwicy, a w skrajnych przypadkach do śmierci.

Sprawa jest badana przez policję. Na razie nie podano, czy komukolwiek przedstawiono zarzuty.


Podziel się
Oceń

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca. Bądź na bieżąco! Polub naszą stronę na FACEBOOKU!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Temperatura: 25°C Miasto: Mielec

Ciśnienie: 1019 hPa
Wiatr: 7 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
NAPISZ DO NAS

WIADOMOŚĆ Z MIELEC.TV

Reklama
test