W „Dobrym Szewcu” przy ul. Solarza w Rzeszowie padł rekord – w ciągu jednego dnia klienci oddali do naprawy aż 170 par butów. To wynik, który dla wielu warsztatów byłby nieosiągalny. Dla Michała, właściciela zakładu, oznaczał jednak jedno: konieczność zamknięcia warsztatu na tydzień, by wywiązać się ze wszystkich zleceń.
Klienci z całego regionu
Do niewielkiego zakładu trafiają nie tylko mieszkańcy Rzeszowa. Klienci przyjeżdżają z Tarnobrzega, Przemyśla, Mielca czy Leżajska. Powód jest prosty – jakość.
– Nie zależy mi, żeby klient zaraz wracał. Wolę, żeby jak najdłużej pochodził w swoich butach. Tu nie ma miejsca na pośpiech – mają być po prostu dobrze zrobione – mówi Michał.
Takie podejście przynosi efekty. Wielu klientów podkreśla, że po naprawie obuwie wygląda jak nowe. Zdarzają się sytuacje, które z powodzeniem mogłyby posłużyć za anegdotę o fachu – jedna z klientek, gdy jej mąż przyniósł buty z naprawy, była przekonana, że doszło do pomyłki. Dopiero po chwili zorientowała się, że to jej własna para, tylko po renowacji i polerowaniu.
Fach wyuczony od dziecka
Historia Michała to przykład rzemieślnika „z krwi i kości”. Pierwsze doświadczenia zdobywał już jako 12-latek, pomagając w warsztacie pod Kalwarią Zebrzydowską. Później ukończył szkołę obuwniczą i przez dekadę pracował przy produkcji butów.
Wejście w świat napraw nie było jednak łatwe.
– Początki nie były proste. Produkcja i naprawa to dwa różne światy. Żeby dojść do wprawy, pracowałem nawet po 17 godzin dziennie – wspomina.
Praca ponad wszystko
Dziś jego dzień pracy wciąż należy do intensywnych. Każdy piątek zarezerwowany jest wyłącznie na realizację zleceń – bez przyjmowania nowych klientów. To sposób na utrzymanie jakości i terminowości.
Paradoksalnie, w natłoku pracy brakuje czasu na… własne buty. Te czekają na naprawę już trzeci rok.
Zawód, który wciąż ma przyszłość
Historia „Dobrego Szewca” pokazuje, że tradycyjne rzemiosło wciąż ma swoje miejsce – pod warunkiem, że stoi za nim doświadczenie, precyzja i uczciwe podejście do klienta.
W czasach masowej produkcji i szybkiej konsumpcji coraz więcej osób wraca do naprawy zamiast wymiany. A tam, gdzie liczy się jakość, dobry fachowiec zawsze znajdzie klientów.








































