Gwałtowne burze i nawalne opady deszczu dały się mocno we znaki mieszkańcom Podkarpacia. Do piątkowego popołudnia strażacy interweniowali już ponad 150 razy. Najtrudniejsza sytuacja była w Rzeszowie oraz w powiecie ropczycko-sędziszowskim. Woda wdarła się m.in. do piwnic szpitali i Teatru im. Wandy Siemaszkowej. W Przemyślu powalone drzewo uszkodziło trzy samochody.
Jak przekazała Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie, zdecydowana większość zgłoszeń dotyczyła skutków intensywnych opadów deszczu. Strażacy wypompowywali wodę z zalanych piwnic domów, budynków użyteczności publicznej oraz obiektów usługowych.
Ratownicy udrażniali również przepusty drogowe i usuwali połamane konary oraz drzewa, które blokowały jezdnie, chodniki i posesje.
Rzeszów pod wodą. Strażacy w szpitalach i teatrze
Jednym z najbardziej dotkniętych miejsc był Rzeszów. Intensywne opady spowodowały lokalne podtopienia i zmusiły strażaków do prowadzenia działań w kilku ważnych obiektach miasta.
Woda pojawiła się m.in. w piwnicach Teatru im. Wandy Siemaszkowej.
Interwencje prowadzono także w szpitalach przy ulicach Szopena i Krakowskiej, gdzie częściowo zalane zostały pomieszczenia znajdujące się w kondygnacjach piwnicznych.
Służby pracowały również przy licznych zgłoszeniach dotyczących posesji i budynków mieszkalnych.
Skala piątkowych zdarzeń była znaczna – według najnowszych danych przekazanych przez podkarpackich strażaków liczba interwencji przekroczyła już 150.
Powiat ropczycko-sędziszowski jednym z najbardziej poszkodowanych
Dużo pracy strażacy mieli także na terenie powiatu ropczycko-sędziszowskiego. To właśnie ten rejon, obok Rzeszowa, znalazł się wśród obszarów z największą liczbą zgłoszeń.
Silny deszcz powodował zalewanie budynków i posesji, natomiast porywisty wiatr łamał konary i drzewa.
W jednym ze zdarzeń powalone drzewo uszkodziło samochód. Strażacy byli kierowani przede wszystkim do wypompowywania wody, udrażniania przepustów i usuwania przeszkód z dróg.
Drzewo runęło na trzy samochody w Przemyślu
Niebezpiecznie było również w Przemyślu. Tam w wyniku gwałtownej pogody drzewo przewróciło się na trzy samochody.
Pomimo groźnie wyglądającego zdarzenia nie odnotowano osób poszkodowanych.
To nie jedyny przypadek szkód spowodowanych przez silny wiatr w regionie. Podobne interwencje związane z przewróconymi drzewami i konarami były zgłaszane także w innych częściach województwa.
Burze przechodziły przez kolejne części Podkarpacia
Piątkowa pogoda była dynamiczna praktycznie w całym regionie. Polskie Radio Rzeszów informowało wcześniej o burzach m.in. w rejonie Brzostka, Dębicy, Przecławia, Strzyżowa, Leżajska i Kolbuszowej. W Wierzawicach w powiecie leżajskim uszkodzony został budynek gospodarczy.
Jeszcze wcześniej strażacy informowali o kilkunastu interwencjach związanych z przechodzącym frontem burzowym. Wśród zgłaszanych zdarzeń znajdowało się m.in. uderzenie pioruna w budynek oraz przypadki szkód wyrządzonych przez silny wiatr.
Liczba interwencji rosła jednak bardzo szybko wraz z przechodzeniem kolejnych intensywnych komórek opadowych.
IMGW ostrzegało przed intensywnymi opadami i silnym wiatrem
Przebieg pogody był zgodny z prognozami IMGW. Na piątek 7 sierpnia dla Małopolski, województwa świętokrzyskiego i Podkarpacia prognozowano przelotne opady deszczu oraz burze, zwłaszcza na wschodzie regionu.
Według IMGW podczas burz punktowo mogło spaść nawet do 35 mm deszczu, a porywy wiatru mogły osiągać 70 km/h, lokalnie nawet 80 km/h. Możliwy był również grad.
Synoptycy prognozowali, że opady i burze powinny stopniowo zanikać po południu, a wieczorem sytuacja pogodowa ma się uspokajać.
Najważniejsza informacja: nikt nie został ranny
Pomimo ponad 150 interwencji, zalanych budynków, uszkodzonych samochodów i powalonych drzew, według informacji Komendy Wojewódzkiej PSP w Rzeszowie w związku z opisywanymi zdarzeniami nie było osób rannych.
Służby nadal apelują jednak o ostrożność. Podczas gwałtownych burz należy unikać przebywania pod drzewami, zabezpieczyć przedmioty znajdujące się na balkonach i posesjach oraz nie próbować przejeżdżać przez zalane drogi, jeśli nie jest znana głębokość wody.
Sytuacja na Podkarpaciu pozostaje dynamiczna, a liczba interwencji strażaków może jeszcze wzrosnąć.

