Sprawa śmierci młodego pacjenta w Rzeszowie, która od miesięcy budziła ogromne emocje, doczekała się przełomu. Prokuratura Regionalna postawiła zarzuty lekarce jednego z rzeszowskich szpitali MSWiA. Śledczy wskazują, że błędy diagnostyczne mogły doprowadzić do tragedii.
Dramatyczne zdarzenia po wyjściu ze szpitala
Do zdarzenia doszło 29 kwietnia 2024 roku. 29-letni mężczyzna trafił do szpitala z bólem w klatce piersiowej. Po przeprowadzonych badaniach został jednak wypisany do domu.
Zaledwie kilkanaście minut później doszło do dramatu. Mężczyzna, który zdążył oddalić się od placówki jedynie o około 50 metrów, nagle stracił przytomność na przystanku autobusowym przy ul. Krakowskiej.
Na miejscu natychmiast rozpoczęto reanimację – najpierw przez świadków, a następnie przez ratowników medycznych. Mimo podjętych działań życia 29-latka nie udało się uratować.
Sekcja zwłok ujawniła przyczynę śmierci
Kluczowe dla śledztwa okazały się wyniki sekcji zwłok. Wykazały one, że bezpośrednią przyczyną zgonu był tętniak rozwarstwiający aorty – stan bezpośrednio zagrażający życiu.
To odkrycie postawiło pod znakiem zapytania prawidłowość wcześniejszej diagnostyki w szpitalu. Śledczy zaczęli analizować, czy chorobę można było wykryć na etapie hospitalizacji i czy zastosowane procedury były wystarczające.
Zarzuty dla lekarki
Po blisko dwóch latach postępowania, 6 marca 2026 roku, prokuratura przedstawiła zarzuty lekarce prowadzącej pacjenta.
Według śledczych:
- doszło do postępowania niezgodnego z aktualną wiedzą medyczną,
- nieprawidłowo przeprowadzono proces diagnostyczny,
- pacjent został narażony na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia,
- a w konsekwencji doszło do jego śmierci.
Lekarce grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Kluczowe opinie biegłych
W toku śledztwa przesłuchano świadków, w tym personel medyczny, oraz przeanalizowano dokumentację leczenia. Decydujące znaczenie miały opinie ekspertów z zakresu:
- kardiologii,
- kardiochirurgii,
- medycyny ratunkowej i chorób wewnętrznych.
To właśnie na ich podstawie prokuratura uznała, że doszło do błędów mogących mieć bezpośredni wpływ na śmierć pacjenta.
Co dalej ze śledztwem?
Śledczy badali również, czy doszło do nieprawidłowości w dokumentacji medycznej. Ten wątek został jednak umorzony – nie stwierdzono ingerencji w zapisy dotyczące leczenia.
Postępowanie w sprawie nadal trwa i niewykluczone są kolejne decyzje procesowe.








































