Wojewoda kontra Rada Miasta: O co toczy się spór przed WSA?
Nadchodząca rozprawa jest efektem długotrwałego sporu prawnego między organami nadzorczymi a krakowskim samorządem. Wojewódzki Sąd Administracyjny rozpatrzy skargi kasacyjne, wśród których kluczową rolę odgrywa stanowisko Wojewody Małopolskiego. Organ nadzoru podważał zapisy uchwały o SCT już na etapie jej procedowania, wskazując na szereg uchybień formalnych i merytorycznych. Skargę wnieśli również gmina Skawina, Bartłomiej Krzych oraz poseł Andrzej Adamczyk.
Główne zarzuty wojewody koncentrują się wokół zbyt nieprecyzyjnego określenia granic strefy oraz naruszenia konstytucyjnych wolności, w tym prawa własności i swobody przemieszczania się. Według strony skarżącej, regulacje w obecnym kształcie mogą w nieuzasadniony sposób wykluczać uboższe warstwy społeczne, których nie stać na szybką wymianę pojazdów na modele spełniające rygorystyczne normy Euro. Rozstrzygnięcie WSA, zaplanowane na 14 stycznia, będzie miało charakter precedensowy i wyznaczy granice, w jakich samorządy mogą ograniczać ruch samochodowy w imię walki ze smogiem.
Nowa rzeczywistość od 1 stycznia: Restrykcje objęły 60% miasta
Podczas gdy prawnicy przygotowują się do batalii w Warszawie, od 1 stycznia 2026 roku mieszkańcy Krakowa muszą stosować się do nowych, surowych wytycznych. Strefa Czystego Transportu w swoim pierwszym etapie objęła obszar około 60 procent powierzchni miasta, w tym niemal wszystkie dzielnice położone wewnątrz czwartej obwodnicy.
Zgodnie z nowym taryfikatorem, do strefy bez dodatkowych opłat mogą wjeżdżać jedynie pojazdy z silnikami benzynowymi spełniające normę Euro 4 (rocznik 2005 i nowsze) oraz diesle spełniające rygorystyczną normę Euro 6 (rocznik 2014 i nowsze). Dla właścicieli starszych aut przygotowano system opłat czasowych i abonamentów, co wywołało falę krytyki ze strony osób dojeżdżających do pracy z gmin ościennych.
Głos sprzeciwu: Krakowianie wychodzą na ulice i piszą petycje
Niezadowolenie społeczne w Krakowie przybiera na sile. Przeciwnicy SCT, zrzeszeni w lokalnych komitetach i stowarzyszeniach kierowców, podnoszą argumenty o „wykluczeniu komunikacyjnym”. Największy sprzeciw budzi tempo wprowadzania zmian oraz fakt, że system opłat i weryfikacji pojazdów w pierwszych dniach stycznia borykał się z licznymi awariami technicznymi.
Mieszkańcy podkreślają, że transport publiczny wciąż nie jest realną alternatywą dla osób mieszkających w rejonach słabiej skomunikowanych, a konieczność uiszczania dziennych opłat za wjazd do własnego miasta uderza w domowe budżety. Na forach internetowych i podczas spotkań z radnymi wybrzmiewa postulat zawieszenia funkcjonowania strefy do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia przez NSA.
Czego spodziewać się po rozprawie 14 stycznia?
Wyrok, który zapadnie w połowie miesiąca, może przynieść trzy scenariusze. Sąd może oddalić skargę wojewody, co definitywnie usankcjonuje obecny kształt SCT. Może również podzielić argumenty strony skarżącej i nakazać korektę uchwały, co zmusi radnych do ponownego wypracowania kompromisu.
Najbardziej drastycznym rozwiązaniem byłoby stwierdzenie nieważności uchwały, co skutkowałoby natychmiastowym rozwiązaniem strefy i koniecznością zwrotu pobranych od 1 stycznia opłat. Bez względu na wynik, rozprawa ta będzie jednym z najważniejszych wydarzeń prawnych 2026 roku w kontekście ochrony środowiska i praw obywatelskich.

































